From zombiwock@leeloo.moo.pl Thu Nov 24 14:30:18 2005 Path: news.gazeta.pl!not-for-mail From: =?iso-8859-2?Q?Micha=B3?= Pasternacki Newsgroups: alt.pl.comp.os.hacking Subject: [OT] Czas na =?iso-8859-2?Q?bajk=EA.?= Date: Sun, 20 Nov 2005 11:30:55 +0000 (UTC) Organization: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl" Lines: 47 Message-ID: Reply-To: zombiwock@leeloo.moo.pl NNTP-Posting-Host: leeloo.ds.pg.gda.pl Mime-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit X-Trace: inews.gazeta.pl 1132486255 3203 153.19.223.131 (20 Nov 2005 11:30:55 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Sun, 20 Nov 2005 11:30:55 +0000 (UTC) X-User: da_mozg User-Agent: slrn/0.9.8.1 (Linux) Xref: news.gazeta.pl alt.pl.comp.os.hacking:1045744 Czas na bajkę. Czytajcie do końca. ;) ,,Przemyślna Helena'' Za rzekami i morzami, za miastami i wsiami, lat tysiąc z okładem, a może i więcej, pewien żołnierz stał nocą na warcie przy wieży o drzwiach zamkniętych na rygle i skoble i zapieczętowanych urzędowo. Ledwo minęła północ, a z okienka rozległ się głos: - Żołnierzu, słuchaj! Jestem kaduk zamknięty w wieży od dwu lat bez pożywienia i napoju. Otwórz drzwi, a będę na twoje usługi i na każde żądanie. Żołnierz któremu i służba, i warta znudziły się setnie, wyłamał bagnetem zamki, zdarł pieczęcie i odemknął drzwi. Kaduk wyskoczył, wzbił się w powietrze i zniknął. Wtedy dopiero żołnierz zdał sobie sprawę, że czeka go sąd wojskowy i kara. Położył więc na ziemi broń i tornister i powędrował gdzie dróżka wiodła. Maszerował tak przez trzy dni bez jedzenia i picia; w końcu siadł, już bez sił, wyrzekając na swoją głupotę. Wtedy zjawił się kaduk i spytał, co mu dolega. Dowiedziawszy się, że to głód i pragnienie, diabeł nakarmił go i napoił, a potem przerzucił nad chmurami za ocean do swego pałacu. Żołnierz miał tam sprawować opiekę nad trzema córkami diabła-kaduka, miłymi ślicznotkami. Miał tam w bród jadła i napoju. Żyłu mu się wesoło z posłusznymi dziewczętami, których ojciec; stale nieobecny, gdzieś po światach fruwał. Jednak cośnie dawało żołnierzowi spokoju, to mianowicie, że panny co noc znikały ze swojej sypialni. W końcu pewnej nocy podejrzał przez dziurkę od klucza, jak przyniosły czarodziejski kobierzec, zamieniły sięw gołębice i wyfrunęły przez okno. Zaciekawiony żołnierz wbiegł do sypialni i siadł na kobiercu, przeobraził się w dorzda i pofrunął za gołębicami, które po dłuższym locie wylądowały na polanie leśnej. Drozd obserwował je ukryty w krzaku. Wkrótce obsiadła polanę olbrzymia masa gołębi. W środku zabyłysnął złoty tron, do którego podjechał złoty powóz cięgnięty przez ogniste smoki. Niezwykłej urody królewna wysiadła z powozu i usadowiła się na tronie, skąd udzielała gołębiom pouczeń i sprawowała sądy. Po czym wsiadła do powozu i odjechała. Po powrocie do sypialni żołnierz powiedział dziewczętom, że był razem z nimi na polanie. Wtedy powiesziały mu, że królewna którą podziwiał, jest monarchinią gołębi, Przemyślną Heleną. Gdyby wykryła obecność żołnierza na polanie, czekałaby go nieuchronna śmierć. Jednak żołnierz, już zakochany po uszy w królewnie, poleciał znów następnej nocy nie tylko na polanę, ale za powozem Heleny do jej pałacu, gdzie naprzeciw okna jej sypialni śpiewał tak pięknie, że królewna przez resztę nocy nie spała. Rano podeszła do drozda, który chętnie dał się jej schwytać i zamknąć w złotej klatce. Gdy następnej nocy Helena rozebrała się i ułożyła do snu, zachwycony jej urodą drozd zamienił się w muchę, aby móc opuścić klatkę, a po tym w przystojnego kawalera, który siadł przy śpiącej na łóżku i trzykrotnie pocałował ją w usta. Gdy ona się obudziła, on już był z powrotem w klatce. Ale Przemyślna poczuła, że coś tu jest nie w porządku, zajrzała do czarodziejskiej księgi gdzie przeczytała, że rzekomy drozd jest naprawdę żołnierzem. Zawołała: - Wiarusie! Wyłaż z klatki, zaraz się z tobą rozprawię! Drozd opuścił klatkę, przemienił się w eleganckiego młodzieńca i ukląkł, błagając królewnę o litość. Ale ona przywołała kata i rozkazała mu odrąbać żołnierzowi głowę. Wtedy młodzieniec zanucił piosenkę tak czuła i wzruszającą, że królewna się popłakała. - Jeśli potrafisz się tak schować, że nie będę wiedziała, gdzie jesteś poślubię cię. A jak ci się to nie uda, to oddam cię katu. Żołnierz zaczął się kręcić po pokojach pałacu, ale nie wiedział, gdzie się schować. Wreszcie usiadł i patrzył bezradnie przed siebie. Wtedy zjawił się diabeł i powiedział: - Nie martw się! Mam na to sposób! I dotknął żołnierza palcem. Nasz elegant przeobraził się w demodulator. Wtedy diabeł jednym ruchem ręki utworzył telewizor, a drugim - wstawił demodulator do aparatu. Na próżno królewna próbowała znaleźć w czarodziejskiej księdze miejsce pobytu rycerza. Nie było tam telewizora, który wynaleziono dopiero w tysiąc lat później. I to tysiąc lat z okładem. Nie pozostało Przemyślnej Helenie nic inengo jak oddać rękę demodulatorowi i drozdowi, zmienionymi z powrotem w przystojnego młodzieńca. (Władysław Kopaliśnki ,,89. Przemyłna Helena'' z ,,125 Bajek do opowiadania dzieciom'', Rytm, Warszawa 2004) (89. Źródło, Afanasjew Aleksandr, ,,Narodnje russkije skazki'') Ci to mają narodowe bajki... -- Michał 'zombiwock' Pasternacki; http://leeloo.moo.pl/~zombiwock; zombiwock@leeloo.moo.pl; M. J. Keenan: { ... A child's rhyme stuck in my head. It said that life is but a dream. ... }